DATA: | KATEGORIA: zjawiska psychologiczne

Co się teraz dzieje?

Z perspektywy politycznej – widać w wiadomościach. Z perspektywy psychologicznej – sprawa jest złożona, bo u każdego jest nieco inaczej. Są jednak pewne psychologiczne okoliczności obecnej sytuacji, które będą wywierały wpływ na wiele osób, jeśli nie na wszystkich.

Jedną z nich jest brak kontroli. Wojna jest przecież sytuacją dynamiczną i dziejącą się względnie niezależnie od woli zwyczajnej jednostki, takich jak ja czy Ty. Z resztą nie tylko wojna, ale świat – wydarzenia, które dzieją się na co dzień – te polityczne i wszystkie inne – są w znacznej większości poza strefą naszej kontroli – i tak było zawsze. Wojna jednak konfrontuje nas z tą prawdą i z faktem, że nie na wszystko mamy wpływ – to oznacza, że nie jesteśmy wszechmocni, że czasem jesteśmy bezradni, że mamy swoje ograniczenia i. . . że jesteśmy śmiertelni – my i nasi bliscy. I znowu – tak było zawsze. To jednak trudne prawdy, które większość z nas “świadomie” wie a na głębszym poziomie, emocjonalnie wolimy o nich nie myśleć i żyć tak, jakby ich nie było. Obecna sytuacja znacznie utrudnia utrzymanie tej iluzji i to powoduje silny dyskomfort.

Wyobrażamy sobie, co będzie dalej – działa fantazja

Wojna w sąsiednim kraju może prowokować wyobrażenia o eskalacji konfliktu, przemieszczeniu go do Polski lub innych zagrożeniach, które mogłyby hipotetycznie przydarzyć się nam i naszym bliskim w przypadku, gdyby któryś z “czarnych scenariuszy” zrealizował się w rzeczywistości. To zaś wywołuje w nas lęk (który możemy odczuwać jako “napięcie”, “stres”, “podenerwowanie”, czy wrażenie czucia się “nieswojo”), który może w nas narastać i pogarszać samopoczucie, utrudniać funkcjonowanie a nawet powodować choroby psychosomatyczne (więcej o nich w naszym artykule na ten temat).

Snujemy czarne scenariusze i zakładamy, że się spełnią

Po drugie – warto podkreślić, że kierujemy się nie tylko twardymi faktami o rzeczywistości, ale czytamy, słuchamy i sami snujemy owe “czarne scenariusze” – czyli spekulacje, wyobrażenia, fantazje o przyszłości, która jeszcze nie nadeszła i pozostaje nieznana. Nasz niepokój jednak “wie lepiej” i podpowiada nam, że ma szklaną kulę. . . czyli, że zna przyszłość i że “wie”, że coś złego się nam przydarzy. To zaś nasila w nas napięcie związane z licznymi wyobrażeniami o tym, co będzie. Tylko, czy naprawdę możemy być tacy pewni, że czeka nas coś złego?

Tym różni się lęk od strachu

W języku potocznym większość osób używa zamiennie słów takich jak lęk, strach czy niepokój. Psychologia jednak odróżnia strach od lęku.
W tym kontekście przez słowo “strach” zwykle rozumie się uzasadnioną obawę w obliczu realnego i bezpośredniego zagrożenia – na przykład wtedy, gdy ktoś chce nas uderzyć lub gdy goni nas agresywne zwierzę. Strach w tym znaczeniu jest zdrowy i potrzebny, ponieważ mobilizuje nas do walki lub ucieczki a w konsekwencji – do ochrony siebie i naszych bliskich.

Lęk natomiast rozumiany jest jako coś, co wynika z psychologii danej osoby – dotyczy najczęściej sytuacji niepewnych i hipotetycznych, jest trudny do uzasadnienia i nie dotyczy realnego zagrożenia “tu i teraz”. Przykładem lęku rozumianego w ten sposób mogą być chociażby fobie (np. agorafobia, arachnofobia, klaustrofobia), ale także inne, bardziej “codzienne” obawy takie jak lęk przed wchodzeniem w bliskie relacje, przed utratą pracy (gdy na dany moment mamy stabilne zatrudnienie), przed zachorowaniem, gdy jesteśmy zdrowi itp. Nie wynika on więc z bezpośredniego zagrożenia, a z wyobrażeń o tym, co hipotetycznie może się wydarzyć.

Ze względu na to, że nie ma przeciwko czemu się bronić, lęk skłania najczęściej do mniej racjonalnych zachowań (takich jak nieustanna czujność, napięcie, obsesyjna kontrola i “pilnowanie” wydarzeń dookoła nas). W ten sposób lęk wyczerpuje naszą energię, może pogarszać samopoczucie i wpływa negatywnie na kondycję psychiczną – szczególnie ze względu na to, że często ma charakter długotrwały (chroniczny).

W kontekście niepewności co do dalszego rozwoju wydarzeń politycznych, to naturalne, że odzywa się w nas duża ilość lęku. Gdy go odczuwamy, pomocne może okazać się rozróżnienie pomiędzy obecnym “tu i teraz”, bezpośrednim i pewnym zagrożeniem a tym, co sądzimy, że hipotetycznie może się wydarzyć (a więc nie mamy co do tego pewności).

mężczyzna z tarczą broni się przed łapą potwora

Działa “psychologia tłumu”

O psychologii tłumu pisaliśmy już kiedyś w jednym z naszych artykułów ale warto odnieść opisane w nim zjawiska do obecnej sytuacji, zwłaszcza dla tych, którzy nie chcą się wczytywać w osobny artykuł. Przede wszystkim zjawiska charakterystyczne dla tzw. psychologii tłumu nie dotyczą tylko zbiorowisk na manifestacjach czy koncertach. Jako społeczeństwo również działamy jak tłum – szczególnie teraz, w dobie tak powszechnie dostępnych mediów, social mediów i ogólnie – łatwej komunikacji.

W związku z tym mogą dotyczyć nas związane z psychologią tłumu zjawiska, szczególnie tzw. zarażanie afektywne. Polega ono na tym, że poszczególni członkowie zbiorowości instynktownie podzielają te same lub zbliżone stany emocjonalne, co pozostali – w tym przypadku można mówić o zarażaniu lękiem, niepokojem, ale również innymi emocjami, np. Złością.

Innym zjawiskiem jest konformizm, oznaczającym dostosowanie własnego zachowania do otoczenia i jego oczekiwań. Być może w naszej sytuacji konformizm ma także wymiar konstruktywny, ponieważ obecnie wiele osób motywuje się wzajemnie do udzielania pomocy i działania na rzecz naprawy sytuacji. Ryzykiem konformizmu jednak jest odbieranie rzeczywistej lub wyobrażonej presji otoczenia – ta zaś nie zawsze musi zachęcać do działań pozytywnych i przede wszystkim – zgodnych z naszym własnym odbiorem sytuacji.

Temat wojny uruchamia lęk przed stratą

Niepewna sytuacja uruchamia nie tylko lęk zbiorowy. Nawet będąc częścią danego społeczeństwa (“tłumu”), wciąż różnimy się od siebie. Temat wojny łatwo przypomina nam o tym, jak bardzo boimy się straty. Większość z nas obawia się jakiejś straty (zwykle wielu a właściwie w ogóle – jakiejkolwiek) a wojna bardzo łatwo te obawy wyciąga z głębi i stawia na pierwszy plan. Jakie to lęki? Dla każdego na pierwszym planie może pojawić się lęk przed innymi stratami.

Dla jednych myślenie o wojnie oznacza niepokój przed utratą pracy, pieniędzy, statusu materialnego i społecznego (a więc uszczerbek w tzw. obrazie siebie – w sposobie myślenia o sobie, reputacji, poczuciu własnej wartości).

Dla innych temat wojny burzył będzie wyobrażenia o niezniszczalnym i stałym bezpieczeństwie, uaktywniając lęk przed własną śmiercią i stratą bliskich.

Ze względu na to, że wojna jest formą walki, dla części osób będzie to trudny kontekst ze względu na ich własny lęk przed swoją złością i agresją, które w kontekście psychologii tej osoby są niemożliwe do zaakceptowania w tłumione lub wypierane.

Można by mnożyć jeszcze inne straty, których możemy lękać się w kontekście różnych wydarzeń – często obawiamy się utraty statusu, więzi, dóbr materialnych, zdrowia, cierpienia. W kontekście psychologicznym jednak wiele z nich sprowadza się do podstawowych lęków, takie jak lęk przed śmiercią, samotnością i odrzuceniem.

Lękamy się straty i. . . reagujemy

Aby uchronić się przed wyobrażoną lub realną stratą, wykorzystujemy wiele mechanizmów – niektórzy zamykają się w sobie, płaczą, odczuwają zrezygnowanie i niechęć do działania.

Inni podejmują usilną próbę odzyskania kontroli. To zaś może kosztować nas wiele energii, dlatego ważne jest to, aby potrafić odróżnić uzasadniony strach od irracjonalnego lęku oraz uzasadnioną, konieczną kontrolę (różne działania, wywieranie wpływu na rzeczywistą) oraz tą nadmierną, która niszczy nasze zasoby i kondycję – zarówno psychiczną jak i fizyczną.

Prostym przykładem próby uzyskania kontroli jest czytanie wiadomości – “ogarniamy” umysłem to, co się dzieje i to daje nam chwilowe poczucie, że jeśli lepiej znamy sytuację, możemy lepiej nad nią zapanować. W nadmiarze jednak, ciągłe “pilnowanie” wiadomości może przybrać skrajny, wręcz obsesyjny charakter, nasilać lęk i wyczerpywać energię, którą moglibyśmy spożytkować na dbanie o siebie i swoich bliskich w tym trudnym czasie. To, jak zadbać o siebie – to temat na następny artykuł, pisaliśmy o tym jednak już kilka słów w kontekście pandemii, na przykład w tekście “Pandemia uczy nas troski o siebie” czy “Self-reg”

Literatura:

  • Brudkiewicz, P. (2013). Żałoba i depresja w przebiegu żałoby. Psychiatria mp. pl. https://psychiatria. mp. pl/choroby/91656, zaloba-i-depresja-w-przebiegu-zaloby
  • Le Bon G., Psychologia tłumu., Wyd. Kęty, 2005.
  • Reicher S., The St. Pauls’ riot: An explanation of the limits of crowd action in terms of a social identity model, European Journal of Social Psychology, 14 (1), 1984, s. 1–21.
  • Viorst J., To, co musimy utracić, Wyd. Zwierciadło, 2020.

Autor: Agata Przybylska

Agata Przybylskaabsolwentka psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza oraz dietetyki na Akademii Wychowania Fizycznego im. E. Piaseckiego.

Główne zainteresowania:
psychologia kliniczna, psychodietetyka, psychologia osiągania celów, zaburzenia odżywiania.