DATA: | KATEGORIA: zdrowie

Dobre i złe emocje

W kulturze przyjęty jest pewien podział emocji na niepisane kategorie. Są emocje “dobre” – miłe, chciane, lubiane. Są też emocje “złe” – negatywne, niepożądane, często usilnie chowane i nieakceptowane nawet przez nas samych, gdy je przeżywamy. Wyobraźmy sobie to na konkretach – w większości okoliczności nie wstydzimy się tego, że jesteśmy radośni, zmotywowani, spokojni lub odczuwamy satysfakcję. Ale jak wiele osób pochwala takie same wyrażanie smutku, wstydu czy złości? Prawda jest natomiast taka, że nie ma emocji “dobrych” i “złych” – wszystkie są nam potrzebne, ponieważ o czymś nam mówią.

Nasza spuścizna

Każdy wynosi z domu pewne niepisane zasady dotyczące tego, jakie emocje są “ok” a których nie powinniśmy wyrażać, a nawet odczuwać. Kształtowanie i przekazywanie tych zasad dzieje się w sposób subtelny, a najczęściej zupełnie nieświadomy – rodzice przekazują swoim dzieciom informacje, które zachowania (m. in. ekspresja których emocji) są pożądane, (a które nie) poprzez codzienne zachowania, mimikę twarzy, sposób reagowania na dziecko i wyrażane przez niego pragnienia, zachowania, emocje.

W różnych systemach rodzinnych można spotkać odmienne “tabu” – choć oczywiście bywają rodziny, które z otwartością przyjmują cały wachlarz doświadczeń dziecka, to jednak bywają i takie w których nie pozwala się (tzn.: reaguje się dezaprobatą lub ignorowaniem) na wyrażanie bliskości, radości, w innych przypadkach: smutku czy lęku. Bardzo częstym nieakceptowanym doświadczeniem jest także złość.

Złość – informator i obrońca

Złość jest naturalną reakcją człowieka na frustrację, czyli przeszkodę w zaspokojeniu istotnych potrzeb. Może być także odpowiedzią na naruszanie naszych granic – fizycznych, emocjonalnych, moralnych. W tym kontekście złość jest przydatnym i ważnym komunikatem – dopuszczenie jej do świadomości i doświadczenie ma szansę uzmysłowić nam, że dzieje się coś, co z jakichś przyczyn jest sprzeczne z naszymi pragnieniami czy potrzebami. Dlaczego mielibyśmy nie chcieć o tym wiedzieć i odrzucać źródło tego rodzaju informacji? Dlaczego taki komunikat miałby stanowić niechciane, wypierane tabu?

Złość niechciana

Jednym ze źródeł braku społecznej akceptacji dla złości jest błędne utożsamianie jej z agresją. Trzeba więc tutaj jasno zaznaczyć, że złość jest emocją (czyli rodzajem zjawiska psychicznego, wewnętrznego). Agresja zaś jest zachowaniem, czyli jednym z wariantów zewnętrznego wyrażania złości (choć może mieć także inne źródła). Można więc złościć się, ale nie być w żaden sposób agresywnym ani fizycznie, ani werbalnie.

Złość jest emocją obronną, która motywuje nas do zmiany sytuacji, w której się znajdujemy, wywarcia wpływu na otoczenie, które nie spełnia naszych oczekiwań (czasami tym “otoczeniem” możemy być my sami). W tym kontekście jest to więc emocja konfrontacyjna, łatwa do skojarzenia z konfliktami, daleka od kategorii takich jak konformizm czy ugodowość. Warto jednak zastanowić się, czy korzystnie jest zawsze być konformistycznym i ugodowym – na przykład w sytuacji, kiedy ktoś próbuje skrzywdzić nas czy też coś lub kogoś, kto jest dla nas ważne.

Zarządzanie złością

Być może właśnie z powodu takich czy innych skojarzeń, złość często traktowana jest jako zjawisko negatywne i niepożądane. Traktujemy ją z rezerwą i odsuwamy od siebie, być może z obawy, by nie przerodziła się w agresję, być może obawiając się braku akceptacji ze strony otoczenia. Obawiamy się silnych impulsów towarzyszących złości i niebezpieczeństwa przekłucia ich w nieprzemyślane zachowanie.

Tym sposobem wiele osób przechodzi “ze skrajności w skrajność” – uczy się nie tylko nie być agresywnym, ale także w ogóle nie wyrażać przeżywania złości, nie mówić o niej, a w dalszej kolejności – nie przyznawać się do jej przeżywania – przed innymi i przed samym sobą. Ostatecznie możliwy jest stan, w którym osoba w ogóle nie doświadcza złości i nie wie o jej podświadomym istnieniu. Jednak fakt, że nie jesteśmy świadomi własnej złości nie oznacza, że w rzeczywistości jej nie ma – istnienie niezaspokojonych potrzeb i naruszonych granic będzie wywierał skutki i wpływał na funkcjonowanie takiej osoby w ten czy w inny sposób – czasem nieświadomie będzie wpływał na wybory i decyzje, czasami będzie stanowił źródło lęku czy poczucia niespecyficznego napięcia w ciele, czasem dolegliwości o podłożu psychosomatycznym.

Podobnie jak wszystkie emocje, złość można doświadczyć, zrozumieć, oswoić. Emocje uświadomione, zaakceptowane i właściwie doświadczane są możliwe do wykorzystania jako źródło informacji o nas samych. Dopiero, kiedy znamy siebie wystarczająco dobrze, możemy świadomie zarządzać emocjami i radzić sobie z pojawiającymi się w nas impulsami. Możemy wówczas różnicować emocjonalne doświadczenie od naszych wyborów i zachowań, jednocześnie integrując i porządkując wszelkie płaszczyzny naszego funkcjonowania, co przyczynia się do większego zdrowia i psychicznej dojrzałości.

Chcesz dowiedzieć się więcej lub lepiej zrozumieć swoje emocje?

Przyjdź na konsultację psychologiczną w naszym Ośrodku: https://www.terapiapoznan.pl/konsultacje-psychologiczne/

 

Agata Przybylska – absolwentka psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, studentka dietetyki w Akademii Wychowania Fizycznego im. E. Piaseckiego.

Główne zainteresowania: psychologia kliniczna, psychodietetyka, psychologia osiągania celów, zaburzenia odżywiania.

Literatura:

  • Berez, B., Oblicza złości. Perspektywa psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów. Wyd. Difin, 2012.